Redakcja

EUROPEJSKIE SPOTKANIE MŁODYCH - BERLIN PDF Drukuj Email

Czy 30 tysięcy osób różnych narodowości i różnych poglądów może żyć wspólnie, solidarnie, bez większych kłótni, zamieszek? Dobrze się ze sobą czując? Może. To właśnie pokazało mi Europejskie Spotkanie Młodych w Berlinie. Tysiące ludzi, wspólnie modlących się, radujących i pomagających sobie nawzajem.
Niezależnie od tego, kim jesteś, skąd jesteś, mogłeś liczyć na pomoc. Wybierasz się do meczetu i nie wiesz, jak dojechać? Spytaj się, ktoś Ci pomoże. Przyjechałeś na halę, gdzie rozdają jedzenie bez noża? Ktoś Ci pożyczy. Chcesz sobie zrobić zdjęcie ze znajomymi, tak żeby wszyscy byli? Poproś kogoś, na pewno je zrobi. Takie małe błahostki, ale jednak intensywnie wpływające na międzyludzkie zaufanie, wiarę w drugiego człowieka, które prowadzą do uczucia solidarności. Właśnie bez zaufania i wiary w drugiego człowieka, nie będziemy solidarni. Bez tych dwóch uczuć, nie jesteśmy w stanie, żyć wspólnie, troszcząc się o siebie nawzajem. Bez tego, będziemy dążącymi do własnych, egoistycznych celów jednostkami, które ze swojego doczesnego życia, będą próbować wycisnąć dla siebie, jak najwięcej, nie zwracając uwagi na bliźniego, ani na to, do czego ma ono prowadzić. Do życia wiecznego. Będąc dobrym chrześcijaninem, trzeba żyć z ludźmi i dla ludzi. Trzeba być „solą ziemi”, która nadaje innym smak. Życie samemu dla siebie, nie ma sensu. Co na dam to, że zaspokoimy jakieś nasze potrzeby, nie mogąc dzielić się naszym szczęściem z innymi? Czy w ogóle możemy nazywać szczęściem coś, co zatrzymujemy sami, snobistycznie dla siebie? Czy pomoc innym, nie jest tak naprawdę najwyższym wymiarem szczęścia? Myślę, że każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie na takie pytania. Szczerze. I porównując do naszego dotychczasowego życia, pomyśleć nad tym, czy nie warto by może czegoś zmienić...
Pomoc innym... No właśnie... Czy też nie powinniśmy się zastanowić nad tym, czym ona jest? Niedawno wyczytałem, na pewnej internetowej stronie takie oto przemyślenie „Prawdziwy przyjaciel nigdy nie zapyta, po co. On po prostu pójdzie, przyniesie, otworzy i naleje.”. Czy ludzka wrażliwość zaczyna ograniczać się do upijania swoich smutków z najbliższymi? To nie jest rozwiązanie. To jest przedłużanie problemu. Alkohol, ani żadne inne używki, nie powodują tego, że to, co nas trapi znika. Powodują tylko sztucznie wywołane, chwilowe poczucie tego, że wszystko jest w porządku, które mija. I nie pozostawia w nas żadnego pozytywnego śladu. Czy naprawdę taka jest rola prawdziwych przyjaciół? Według mnie nie. Pomoc drugiemu człowiekowi opiera się właśnie na solidarności z nim. Polega na wysłuchaniu drugiego i nalaniu w jego serce otuchy. Na powiedzeniu zwykłego, oklepanego „będzie dobrze” i próbie wspólnego odnalezienia rozwiązania. To jest istota wsparcia drugiego człowieka.
Czas otworzyć się na drugiego człowiek, włączyć w sobie funkcję wrażliwości i wzbudzać w sobie wzajemne zaufanie. Nadszedł najwyższy czas na pokazywanie innym świadectwa naszej solidarności, nie tylko od święta i w zależności od humoru. Z tym właśnie wyjechałem z Europejskiego Spotkania Młodzieży w Berlinie, osobiście, moim pierwszym. Każdemu wahającemu się polecam wyjazd na następne, które odbędzie się w Rzymie. Mam nadzieję, że zobaczymy się tam za rok :)

Piotr