|
Pielgrzymka Zaufania przez Ziemię |
|
|
|
|
28 grudnia w Berlinie rozpoczęło się 34. Europejskie Spotkanie Młodych zorganizowane przez wspólnotę Braci z Taize. Do stolicy Niemiec przybyło 30 tys. młodych, w tym 6 tys. Polaków. Uczestnicy goszczeni byli przez parafie Berlina i okolic. Rano spotkania odbywały się w parafiach, a popołudniami na Messegelände (Targi Berlińskie) oraz w różnych częściach miasta. Pielgrzymka Zaufania przez Ziemię trwa i dlatego każdego roku przeor Wspólnoty zostawia młodym list, który ma skłonić do refleksji i pomóc w dalszej wędrówce. W tym roku Brat Alois zatytułował list słowami: "ODNOWIĆ WIĘZI SOLIDARNOŚCI". Na tę pielgrzymkę zaufania przez ziemię wraz z siostrą Danutą wyruszyłyśmy z młodymi z Gniezna, Chodzieży i Wągrowca. Po pięciogodzinnej podróży dotarłyśmy do Berlina, następnie do parafii ewangelickiej, gdzie otrzymałyśmy gościnę. Niemka,- Carla,u której z gościny korzystałyśmy była osobą nieprzeciętną. Wiele lat swojego życia spędziła w Afryce, pracując w parkach krajobrazowych. Była to kobieta o bardzo szerokim horyzoncie myślenia. Wraz z Siostrą Danutą czułyśmy się ubogacone Jej opowieściami. Każdego dnia z domu, wyruszałyśmy najpierw do kościoła ewangelickiego na modlitwę poranną i spotkanie, następnie na targi ,na modlitwę południową i wieczorną prowadzoną przez braci z Taize. Popołudnia spędzałyśmy na poznawaniu miasta i jego historii, szczególnie szukałyśmy śladów związanych z rokiem 1961 i podziałem Niemiec. Poznawałyśmy historie rodzin dotkniętych podziałem. Gdy dziś rozmawiamy o pielgrzymce zaufania przez ziemię, wspominamy właśnie różnorodne spotkania z ludźmi m.in. kobietą z Filipin, która opowiedziała nam na ulicy, historię swojego życia, młodych, z którymi przyjechałyśmy, młodych Polaków spotykanych w metrze, jadących na modlitwę na targi, z różnych stron naszego kraju, młodych, z którymi przeżywałyśmy grupę dzielenia w parafiach. W szczególny sposób zapadli mi w pamięć młodzi Francuzi, z którymi przez trzy dni pochylałam się nad listem Brata Aloisa do młodych, pani i pan pastor. Ci wszyscy ludzie, poprzez swoją otwartość, bezpośredniość sprawiali, że miałyśmy poczucie, że znalazłyśmy się w miejscu i czasie, gdzie ludzie naprawdę nas potrzebują i w sposób oczywisty nam to okazali.
s. Monika |
|
EUROPEJSKIE SPOTKANIE MŁODYCH - BERLIN |
|
|
|
|
Czy 30 tysięcy osób różnych narodowości i różnych poglądów może żyć wspólnie, solidarnie, bez większych kłótni, zamieszek? Dobrze się ze sobą czując? Może. To właśnie pokazało mi Europejskie Spotkanie Młodych w Berlinie. Tysiące ludzi, wspólnie modlących się, radujących i pomagających sobie nawzajem. Niezależnie od tego, kim jesteś, skąd jesteś, mogłeś liczyć na pomoc. Wybierasz się do meczetu i nie wiesz, jak dojechać? Spytaj się, ktoś Ci pomoże. Przyjechałeś na halę, gdzie rozdają jedzenie bez noża? Ktoś Ci pożyczy. Chcesz sobie zrobić zdjęcie ze znajomymi, tak żeby wszyscy byli? Poproś kogoś, na pewno je zrobi. Takie małe błahostki, ale jednak intensywnie wpływające na międzyludzkie zaufanie, wiarę w drugiego człowieka, które prowadzą do uczucia solidarności. Właśnie bez zaufania i wiary w drugiego człowieka, nie będziemy solidarni. Bez tych dwóch uczuć, nie jesteśmy w stanie, żyć wspólnie, troszcząc się o siebie nawzajem. Bez tego, będziemy dążącymi do własnych, egoistycznych celów jednostkami, które ze swojego doczesnego życia, będą próbować wycisnąć dla siebie, jak najwięcej, nie zwracając uwagi na bliźniego, ani na to, do czego ma ono prowadzić. Do życia wiecznego. Będąc dobrym chrześcijaninem, trzeba żyć z ludźmi i dla ludzi. Trzeba być „solą ziemi”, która nadaje innym smak. Życie samemu dla siebie, nie ma sensu. Co na dam to, że zaspokoimy jakieś nasze potrzeby, nie mogąc dzielić się naszym szczęściem z innymi? Czy w ogóle możemy nazywać szczęściem coś, co zatrzymujemy sami, snobistycznie dla siebie? Czy pomoc innym, nie jest tak naprawdę najwyższym wymiarem szczęścia? Myślę, że każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie na takie pytania. Szczerze. I porównując do naszego dotychczasowego życia, pomyśleć nad tym, czy nie warto by może czegoś zmienić... Pomoc innym... No właśnie... Czy też nie powinniśmy się zastanowić nad tym, czym ona jest? Niedawno wyczytałem, na pewnej internetowej stronie takie oto przemyślenie „Prawdziwy przyjaciel nigdy nie zapyta, po co. On po prostu pójdzie, przyniesie, otworzy i naleje.”. Czy ludzka wrażliwość zaczyna ograniczać się do upijania swoich smutków z najbliższymi? To nie jest rozwiązanie. To jest przedłużanie problemu. Alkohol, ani żadne inne używki, nie powodują tego, że to, co nas trapi znika. Powodują tylko sztucznie wywołane, chwilowe poczucie tego, że wszystko jest w porządku, które mija. I nie pozostawia w nas żadnego pozytywnego śladu. Czy naprawdę taka jest rola prawdziwych przyjaciół? Według mnie nie. Pomoc drugiemu człowiekowi opiera się właśnie na solidarności z nim. Polega na wysłuchaniu drugiego i nalaniu w jego serce otuchy. Na powiedzeniu zwykłego, oklepanego „będzie dobrze” i próbie wspólnego odnalezienia rozwiązania. To jest istota wsparcia drugiego człowieka. Czas otworzyć się na drugiego człowiek, włączyć w sobie funkcję wrażliwości i wzbudzać w sobie wzajemne zaufanie. Nadszedł najwyższy czas na pokazywanie innym świadectwa naszej solidarności, nie tylko od święta i w zależności od humoru. Z tym właśnie wyjechałem z Europejskiego Spotkania Młodzieży w Berlinie, osobiście, moim pierwszym. Każdemu wahającemu się polecam wyjazd na następne, które odbędzie się w Rzymie. Mam nadzieję, że zobaczymy się tam za rok :)
Piotr |
|
Świadectwa z pallotyńskiego czuwania na Jasnej Górze |
|
|
|
|
Pallotyńskie Czuwanie Młodzieży na Jasnej Górze (22-23.10-2011) było dla mnie prezentem od Pana Boga i najukochańszej MAMY – za co im z całego serca dziękuję!
Sam wystrój w Dolinie Miłosierdzia zachęcił mnie do refleksji nad „SŁUCHANIEM” (temat przewodni spotkania). Pomyślałam: jak piękne, czyste i prawdziwe jest Słowo Boże! Przypominają się słowa Jezusa „potrzeba mało, albo tyko jednego” (Łk 10, 38-42) – no właśnie: wystarczy słuchać Słowa Bożego.
Najpiękniejszym punktem czuwania – oczywiście po Eucharystii, która zawsze jest szczytem i centrum wszystkiego – była dla mnie adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy obrazu Jasnogórskiej Królowej. Matka Boża zarezerwowała dla mnie najlepsze miejsce – naprzeciw obrazu – mogłam więc patrzeć i podziwiać, trwać… Kiedy tak patrzałam na Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i na oblicze Matki Najświętszej – Czarnej Madonny, nie mogłam się nadziwić ich piękności, i myślałam o tym, jak wielkim pięknem lśnią oni w Niebie! Mogłabym powtórzyć słowa Wielkiego Świętego – Pallottiego: „Zachwyca mnie mój Bóg!”. I z taką myślą żyję nadal i życzę każdemu: zachwytu nad Bogiem, który jest MIŁOŚCIĄ, PRAWDĄ, PIĘKNEM, otwartych uszu na Jego głos i bezgranicznego zawierzenia Matce Najświętszej – najlepszej nauczycielce słuchania Boga i pełnienia Jego woli.
Agnieszka
Pallotyńskie Czuwanie Młodych ma w sobie wielkie bogactwo: Eucharystia, Spowiedź, Adoracja Najświętszego Sakramentu, Apel Jasnogórski, Medytacja, konferencje, świadectwa, przestawienie teatralne, koncert… – każdy może „wziąć” dla siebie tyle, ile chce. Zespół muzyczny, który towarzyszył nam w czasie czuwania, stwarzał atmosferę modlitewną, nie – usypiającą. Wiele sytuacji w moim życiu Pan Bóg wyjaśnił mi, kiedy jeden z Pallotynów dawał świadectwo o słuchaniu Pana Boga. Ksiądz, powołując się na o. Raniero Cantalamessę, powiedział, że Pan Bóg mówi do nas poprzez Słowo Boże, poprzez ludzi, poruszenia serca, a także wtedy, kiedy podejmując decyzję, a nie otrzymujemy żadnych znaków od Boga. Gdyby bowiem Bóg nie chciał, byśmy podjęli daną decyzję, powiedziałby nam o tym w wybrany przez Siebie sposób. Matko Pięknej Miłości, naucz mnie słuchać Boga zawsze, wszędzie i we wszystkim!
Kinga |
|
60 lecie konsekracji s. Teresy Rut SAC |
|
|
|
|
W uroczystość Niepokalanego Poczęcia, przeżywałyśmy w Gdańsku jubileusz 60-lecia życia zakonnego jednej z naszych sióstr s. Teresy Rut.
Mszy św. przewodniczył Rektor Księży Pallotynów, ks. E. Szram. W dziękczynnej Eucharystii za dar konsekracji i wierność s. Teresy uczestniczyła radna prowincjalna s. Barbara Rohde oraz przedstawicielki palotyńskich wspólnot w Gdańsku.
|
|
Czytaj więcej…
|
|
|