Redakcja

Kamerun
Życzenia od Sióstr Misjonarek z Afryki

A Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas
Jan 1,14

" Boże Serce, w Świętą Noc, pochyliło się aż do stajni: pokora Boga jest niebem. A jeśli wyjdziemy naprzeciw tej pokorze dotkniemy nieba. Wówczas stanie się nową również ziemia. Z pokorą pasterzy(..) dotknijmy pokory Boga, serca Boga! Wtedy Jego radość nas dotknie i uczyni świat bardziej promiennym"
Benedytk XVI

Drodzy Dobrodzieje!

Na Święta Bożego Narodzenia życzymy jedności z Tym, który przychodzi, wewnętrznego pokoju i radości.  Niech czas świąteczny wypełniony będzie prawdziwym doświadczeniem Bożej obecności.
Niech Zbawiciel darzy swym błogosławieństwem  każdy dzień nadchodzącego Nowego Roku.
Z serdeczną modlitwą, wdzięcznością i pozdrowieniami
Siostry Misjonarki Pallotynki wraz z tymi, do których dociera Wasza pomoc.

Wraz z kończącym się kolejnym rokiem naszej współpracy z Wami,

Czytaj więcej…
 
Serwis informacyjny ze szkoly w Doume

Serwis informacyjny ze szkoły w Doume I pierwsze półrocze 2010

Drodzy dobrodzieje!

Po bardzo długiej przerwie, zdecydowanie za długiej, wraca serwis informacyjny opowiadający o życiu naszych misyjnych dzieci z misji w Doume w Kamerunie.

Udało się pokonać problemy zarówno z internetem jaki i  z komputerami ku naszej i Waszej radości. Wielu z was pisało do mnie wyrażając swoje zaniepokojenie spowodowane brakiem informacji. Pomimo tych trudności, cieszył mnie fakt, że czekacie z niecierpliwością na te sygnały życia dzieci,którymi się opiekujecie i którym pomagacie.

Na początku września, jak co roku, rozpoczęły się zapisy do naszej katolickiej szkoły podstawowej, do katolickiego przedszkola prowadzonych przez siostry pallotynki,do podstawowych szkół państwowych oraz do szkół średnich. Do wszystkich tych szkół uczęszczają dzieci z adopcji.

Jest to czas sprawdzania, które dzieci opuściły szkołę,a nawet teren naszej misji. Migracja dzieci w Kamerunie jest nadal powszechna, a przyczyn tego jest wiele.

Dzięki staraniom o dobrą formacje nauczycieli znacznie wzrósł poziom nauczania w naszej szkole. Można było o tym się przekonać na koniec roku szkolnego, kiedy to 100% uczniów z ostatniej, VI kl, zdało pomyślnie egzaminy końcowe. Następnie wszyscy ci uczniowie bez problemu zdali egzaminy wstępne do Liceum i do College. Było to pierwsze takie wydarzenie , o którym z radością długo się opowiadało na misji.

Zapisy do szkoły i składanie próśb o pomoc w edukacji dziecka poprzez włączenie w Akcję Adopcja Serca

Tegorocznej Mszy św. rozpoczynającej nowy rok szkolny 2010-2011 przewodniczył osobiście ks.bp Jan Ozga, ordynariusz diecezji Doume.

Dzieci animowały  Mszę św. przygotowanymi przez siebie pieśniami, tańcem i grą na tradycyjnych instrumentach.
W uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego uczestniczyły także dzieci z przedszkola, odświętnie na tą okazję ubrane.


Wraz z rozpoczęciem nauki wszystkie dzieci otrzymały nowe zeszyty, ołówki i długopisy.
S.Weronika nagrodziła w szczególny sposób wszystkie te dzieci, które uczęszczanie do szkoły rozpoczęły  od obecności już w pierwszym dniu otwarcia szkoły. Otrzymały one ładne piórniki. Niestety nie wszystkie dzieci rozpoczynają szkołę w tym dniu i chodzi o zachęcenie dzieci do punktualności i obowiązkowości.

Dzięki Waszej pomocy i hojności, starczyło zeszytów i pomocy szkolnych dla wszystkich dzieci.
Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy do szkół w Polsce, które wspierają szkołę w Doume poprzez braterstwo klas. Polskie dzieci przez cały ubiegły rok pamiętały o swoich kolegach z Doume.

Grupy sportowe z poszczególnych klas otrzymały nowe stroje sportowe.

Oto niektóre z klas dumnie i radośnie prezentują się do klasowego zdjęcia ze świadomością, że ich opiekunowie z Adopcji Serca będą  na nich patrzeć.


s.Weronika przeprowadziła we wszystkich klasach katechezę o Miłosierdziu Bożym.Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego zdobywa w tym kraju coraz większą popularność.
Oto kilka zdjęć z naszego nowego przedszkola.
Dzieci zadomowiły się tu już na dobre.
Dla wielu dzieci jest to jedyne miejsce gdzie można się pobawić swoją zabawką, przytulić się do misia, pobawić lalką czy samochodzikiem.
W domu rodzinnym, jest to ostatnia rzecz, o jakiej myślą ich opiekunowie bądź rodzice zatroskani o chleb powszechny dla całej rodziny.

Dzięki Waszej pomocy nasze przedszkole nabiera coraz piękniejszych barw i standardem niewiele odbiega od  przedszkoli europejskich.

Wszystkim Wam, drodzy Dobrodzieje i opiekunowie z Adopcji Serca dzieci z Kamerunu wyrażamy naszą wdzięczność za kolejny rok trwania z nami i okazywane zaufanie i troskę.

To wielkie dobro, które krok po kroku, wspólnie tworzymy jest fundamentem lepszej przyszłości tych dzieci.

Zapewniamy Was o naszej modlitwie i serdecznie pozdrawiamy.
W imieniu sióstr pallotynek misjonarek i dzieci z misji

s.Bożena Olszewska SAC

 
Misja sióstr Pallotynek w Kamerunie

Drodzy Przyjaciele misji.

Afryka pozostawia bardzo mocny ślad w sercu każdego, kto miał możliwość poznać ten kontynent z bliska. Chciałabym Was wszystkich, którzy pomagacie dzieciom i biednym w Kamerunie, wprowadzić w afrykański klimat i przybliżyć tamtejszych ludzi oraz warunki, w jakich żyją. Chciałabym także pokazać Wam z bliska pracę i trud misjonarzy i misjonarek, których wspieracie waszą modlitwą i ofiarami.

„Afrykę można kochać albo nienawidzić, Afryka zachwyca i jednocześnie przeraża, nie można pozostać wobec niej obojętnym...” tak najczęściej mówią misjonarze. Opisując ten kraj chciałabym posłużyć się przede wszystkim wypowiedziami zaczerpniętymi z opowieści misjonarzy, jako tych, który dzięki wieloletniemu doświadczeniu  misyjnemu poznali lepiej tamtejszą rzeczywistość.

 

 

Życie w Afryce jest bardzo odmienne od tego, jakie znamy my, mieszkańcy Europy. Diecezja Doumé, której spieszycie z pomocą, znajduje się na wschodzie Kamerunu w jego najbiedniejszym regionie. Ludność w większości utrzymuje się z uprawy ziemi, lecz dla nadwyżek produktów rolnych nie znajduje rynku zbytu.

Domy, które najczęściej spotyka się w tym kraju nazywane są poto-poto. Te, drewniano-bambusowe konstrukcje, zmontowane za pomocą lian, wypełnione są gliną albo wręcz błotem i pokryte dachem z liści palmowych lub blachą. Ci, których stać na zakup kilku worków cementu, czasem pokrywają błoto tynkiem. Trwałość takiego zabezpieczenia jest i tak względna, szczególnie w porze bardzo intensywnych tropikalnych deszczów. W domu najczęściej znajduje się kilka małych pomieszczeń. W jednym z nich jest ognisko, które pali się lub tli praktycznie dzień i noc, z kilkoma ułożonymi po bokach kamieniami, na których umieszcza się garnki do przyrządzania potraw. Dym wypełniający chatę ma podobno odstraszać komary i inne owady, których jest tu mnóstwo.

 

Rytm życia wyznacza pogoda. W porze deszczowej, która tutaj trwa od marca do listopada, życie zwalnia rytm. Deszcz nie pada wprawdzie codzienne i rzadko dłużej niż kilka godzin, ale kiedy już pada, wtedy wszyscy z pokorą muszą uznać wyższość sił przyrody. Przy tutejszych drogach przemieszczenie się nawet o kilka kilometrów graniczy wręcz z cudem. Słońce wschodzi około godz. 6, zachodzi około 18. Dzieci wstają najczęściej wraz ze słońcem. Dorośli niejednokrotnie o wiele wcześniej. Lepiej wstać wcześniej, żeby na pole dotrzeć o świcie, bo wówczas skwar nie daje się tak we znaki i można przyjść wcześniej, żeby przygotować coś do zjedzenia. Podstawę wyżywienia stanowi maniok (duże bulwy podobne do buraków pastewnych) oraz plantain (rodzaj bananów). Do tego dodaje się różne sosy przygotowane na bazie ziół, warzyw czy też orzeszków arachidowych. Mięso je się raczej od święta. Czasem (coraz rzadziej) udaje się upolować jakieś zwierzę żyjące w buszu.

Większość chorób bierze się z niezdrowego jedzenia, przygotowywanego w niehigienicznych warunkach, głównie z zanieczyszczonej wody. Spotyka się tu wiele dzieci z dużymi brzuszkami. W tej części Afryki świadczy to niekoniecznie o syndromie głodowym. Może być to również reakcja na zbyt bogate „życie wewnętrzne” w postaci ameb, grzybów i innych stworzeń o egzotycznie brzmiących nazwach. Największe żniwo zbierają nadal malaria i AIDS. Ta pierwsza jest całkowicie wyleczalna. Co z tego, skoro wielu ludzi po prostu nie stać na leki. Natomiast druga zbiera bardzo obfite żniwo, często również wśród młodych. Każdego dnia słychać w Doume bębny obwieszczające deuil czyli żałobę po zmarłym.

 

Szczególnym wyzwaniem dla misjonarzy są prośby o pomoc w finansowaniu leczenia bądź w zakupie leków, gdyż od nich niejednokrotnie zależy „być albo nie być” chorego.

Do lekarza często przychodzi się lub przyprowadza dzieci zbyt późno. Często za późno. Powodem jest brak pieniędzy na opłacenie wizyty i lekarstw, choć są to i tak, w przypadku naszych katolickich przychodni, symboliczne sumy. Nierzadko zdarza się, że najpierw idzie się z chorym do lokalnego znachora, czarownika a gdy i ten nie pomoże wówczas decyduje się na pójście do misyjnej przychodni lub państwowego szpitala. Trudno w kilku słowach opisywać tu warunki, jakie panują w takich lokalnych, państwowych szpitalikach. Z opowieści misjonarzy wiemy, że pacjenci często są pozbawieni sami sobie, a na „dzień dobry” lekarze życzą sobie za leczenie i pomoc dużych sum pieniędzy. W spotkaniu z chorymi  często doświadcza się cierpienia i zmieszania. Patrząc w ich oczy od razu można zauważyć jak niewiele mają już sił, jak przegrywają w walce z AIDS, gdy tymczasem pragnienie życia jest w nich ogromne. Można odczuć to poprzez ich serdeczny uścisk, łzy w oczach i milczenie, które staje się krzykiem: Chcę żyć, pomóż mi! Pozostaje świadomość, że jedyne, co można dla nich zrobić, to pomóc w leczeniu, aby wzmocnić ich nadzieję.

 

 

Każde wyjście na teren misji łączy się dla misjonarzy ze spotkaniem z dziesiątkami dzieci, które „przyklejają się” do nich, szukając w fizycznej bliskości czułości, ciepła, miłości.

Jest to też jedna z rzeczy, która bardzo uderza kogoś, kto po raz pierwszy przybywa do Afryki. Dzieci, bardzo wiele dzieci. Duże i małe, uśmiechnięte i smutne, najczęściej biedne, bardzo często zaniedbane, brudne, dzieci, które od najmłodszych lat same muszą uczyć się, co robić, aby przeżyć. Najsłabsze fizycznie często nie wytrzymują trudnych, tropikalnych warunków. Rodzi się ich wiele i wiele umiera. Wiele z nich to sieroty. Przed każdą siostrą misjonarką i księdzem misjonarzem staje wezwanie do rodzicielskiej troski o te dzieci.

 

Rodziny żyją w biedzie i wiele nie może sobie pozwolić na opłacenie szkoły dla swych licznych dzieci. Dzieci w większości ciężko pracują. Ich podstawowym obowiązkiem jest przynoszenie wody i chrustu na opał.

Dzięki akcji Adopcja Serca i innym zbiórkom staramy się wyjść naprzeciw trudnej sytuacji rodzin i pomóc ich dzieciom w edukacji. Zdajemy sobie sprawę, że jest to stworzenie dzieciom szansy na lepszą przyszłość. Nasze siostry misjonarki opiekują się przedszkolem katolickim liczącym 150 maluchów i szkołą podstawową, do której uczęszcza około 400 dzieci. Poza tym mamy pod opieką szkołę w Nkoum, oddaloną 25 km do głównej stacji misyjnej, młodzież z Collegu i Liceum. Dzieci chętnych do nauki jest wiele, ale szkoły nie są w stanie pomieścić więcej uczniów. Klasy są i tak znacznie przepełnione. Pomoc finansowa rodziców adopcyjnych pozwala na zakup materiałów szkolnych dla dzieci (większość z nich pisała kredą na drewnianych tabliczkach), pomocy naukowych dla nauczycieli oraz na organizowanie różnego rodzaju imprez szkolnych mających na celu podarowanie dzieciom uśmiechu. Dzięki pomocy dobrodziejów i organizacji Follereau dzieci są także od roku dożywiane. Lekcje rozpoczynają się o 7.30 i trwają nieraz do 15.30, a większość dzieci przychodzi do szkoły bez śniadania. Od kilku lat objęliśmy też opieką adopcyjną dzieci i młodzież

Pomoc finansowa dobrodziejów misji pozwala na prowadzenie świetlic parafialnych, których inicjatorami są nasi misjonarki lub misjonarze. Istnienie takich ośrodków pozwala ogarnąć lepszą opieką edukacyjną dzieci, szczególnie słabsze w szkole, stwarzać momenty wspólnej zabawy i modlitwy, rozwijać ich umiejętności. Temu celowi służą także organizowane kolonie letnie.Gromadzą one setki dzieci. Oprócz wspólnej modlitwy, zabawy mają zawsze zapewniony posiłek, co niejednokrotnie staje się dla nich najważniejsze…

 

Moje osobiste spotkanie z Kamerunem umocniło mnie w przekonaniu, że  Afryka potrzebuje transfuzji miłości.

Jak Założyciel naszego Zgromadzenia, św.Wincenty Pallotti, możemy poprzez skromną choćby pomoc stać się „pokarmem dla głodnych, napojem dla spragnionych, lekiem dla chorych”.  A dzieląc się z innymi gromadzimy sobie skarby w niebie.

Z wyrazami serdecznej wdzięczności i pozdrowieniem w Panu

S.M.Bożena Olszewska SAC

Mój adres e- mail dla wszystkich zainteresowanych nowymi inicjatywami w szkole i przedszkolu w Doume Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Podaję numer konta dla wszystkich zainteresowanych pomocą chorym dzieciom, potrzebującym operacji i kosztownego  leczenia ratującego życie, samotnym i opuszczonym, starszym ludziom(zakup żywności, nafty, szarego mydła), wsparciem działającej przy parafii świetlicy dla dzieci, organizowanych letnich kolonii

Konto misyjne w Polsce

Bank Pekao S.A. VI Oddział w Warszawie, ul. Tużycka 7, 03-683 Warszawa

Nr konta - 04 1240 1082 1111 0010 0030 4404.

Właściciel - S. Małgorzata Wyrodek

Konto misyjne dla krajów  Europy

Posteitaliane S.p.A. viale Europa 175 00144 Roma

IBAN: IT10 J076 0103 2000 0007 1609 671,   SWIFT-BIC:   BPPIITRRXXX

S. Bożena Janina Olszewska

viale delle Mura Aurelie 7 B

00165  Roma        Italia         Tel. +393284437574

 


feed-image Nasze wiadomości